II
Pociąg się spóźniał. Od dobrych 10 minut spoglądałam na tory, jednak nie było widać świateł maszyny. Zrezygnowałam z wypatrywania i usiadłam na ławce. Byłam niewyspana. Żałowałam, że rano miałam herbatę zamiast kawy. Teraz było mi ciężko utrzymać się na nogach. Spojrzałam na telefon. Mimo że pisałam przyjaciołom, a właściwie to przypominałam, że dzisiaj wyjeżdżam nikt mi nie odpowiedział. Poczułam chłód, który nie był związany z zimnem panującym na peronie. A może oni mnie tak naprawdę nie lubią? - myślałam - Może po prostu udawali? Po chwili zdałam sobie sprawę z niedorzeczności tych myśli. Gdyby mnie nie lubili to nie spędzaliby ze mną tyle czasu. Z resztą, to jest ostatnia niedziela wakacji. Kto normalny by co chwila sprawdzał telefon? Nagle na peronie nastąpiło poruszenie, co wyrwało mnie z myśli. Okazało się, że nadjeżdża pociąg. Momentalnie zrobił się ogromny tłum. Zdałam sobie sprawę, że może być ciężko znaleźć miejsce. Starałam przepchać się jak najbliżej do przodu, abym mogła zająć sobie dwa miejsca w razie, gdyby zachciało mi się spać. Kiedy udało mi się wsiąść do pociągu z przykrością zauważyłam, że wszystkie miejsca są już zajęte. Miałam nadzieję, że w innym wagonie uda mi się znaleźć odpowiednie miejsce. Los mi sprzyjał, bo okazało się, że ostatni jest prawie pusty. Siedziało w nim tylko kilka osób. Od razu rozłożyłam się na dwóch siedzeniach i założyłam słuchawki na uszy. Byłam bardzo zmęczona, jednak za wszelką cenę próbowałam nie usnąć. Musiałam przecież dać bilet do skasowania. Na moje szczęście facet przyszedł kilkanaście minut po odjeździe i mogłam się zdrzemnąć.
Obudził mnie kobiecy głos informujący o miejscu, w którym się znajdujemy. Nie zrozumiałam co mówiła, a zanim otworzyłam oczy stacja już była daleko za nami. Westchnęłam. Chciałam wiedzieć gdzie mniej więcej się znajduję. Fakt, nie jestem mistrzynią z geografii, ale coś jednak tam wiem. Spojrzałam na okno. Krajobraz bardzo się zmienił. Kiedy ostatni raz przed snem patrzyłam było widać wiele małych miasteczek, teraz była tylko las. To mi wiele nie pomogło. Pomyślałam o miejscu, w którym znajduje się szkoła. Siekierki. Nie podobała mi się nazwa tego miasta, ale może po prostu byłam przewrażliwiona. W końcu uwielbiałam oglądać horrory! Nagle moją uwagę przykuł głos wydobywający się z głośników: "O 16:30 przystanek w Siekierkach!" Spojrzałam na godzinę, było po 16. Jeszcze kilkanaście minut i będę na miejscu - pomyślałam. Coraz bardziej zaczynałam się martwić. Zupełnie nie wiedziałam dlaczego! Owszem, nie byłam odważna jak ci wszyscy superbohaterowie z bajek, ale nie mogło być aż tak źle. Teraz to już wiedziałam, że w wakacje przesadziłam z horrorami.
Kiedy pociąg się zatrzymał, wysiadłam i zastanowiłam się co dalej. Nie znałam tego miasta. Niby jak miałam znaleźć szkołę? Kątem oka dostrzegłam mały sklepik. Wpadł mi do głowy pewien pomysł i choć ludzie mogli mnie uznać za idiotkę, postanowiłam go zrealizować. Gdy tylko weszłam do środka znikąd pojawił się przy mnie sprzedawca.
- Coś podać, panienko?
- Hmm... Potrzebuję dotrzeć do pewnego miejsca, ale nie znam tego miasta, dlatego potrzebuję mapę. - po chwili uświadomiłam sobie, że niepotrzebnie się tłumaczę - O ile taką tutaj znajdę.
Sprzedawca namyślił się.
- Pewnie, że jest, ale może zamiast niej wytłumaczę pani drogę? To nie jest duże miasto i raczej trudno się w nim zgubić.
- Mm... Nie, dziękuję. Chyba jednak wolę mapę.
- W takim razie zapraszam do kasy.
- Mm... Nie, dziękuję. Chyba jednak wolę mapę.
- W takim razie zapraszam do kasy.
Po wyjściu ze sklepu zauważyłam, że bez problemu mogę przejrzeć się w jego szklanym oknie. Musiało być skonstruowane na podobieństwo lustra. Obejrzałam siebie. Wyglądałam okropnie! Ubrania przez moją drzemkę bardzo się pogniotły, a włosy roztrzepały. Musiałam znaleźć gdzieś toaletę, bo w takim stanie nie mogłam się przecież pokazać. Rozejrzałam się i spostrzegłam tabliczkę wskazującą cel moich poszukiwań. Udałam się w tamtą stronę. Od razu po wejściu skierowałam się do lustra. Wyglądałam gorzej niż sądziłam. Jakbym kilka dni spędziła w lesie. Szybko przebrałam się w kabinie po czym przemyłam twarz wodą z kranu. Przyjrzałam się swojemu odbiciu. Te kilka godzin snu prawie nic nie dały. Moje oczy dalej były tak zapuchnięte, że ledwo było widać ciemnoniebieskie tęczówki. Po lekkim ogarnięciu twarzy przyszedł czas na włosy. Były długie, ale cienkie przez co łatwo się plątały. Kiedy i z nimi sobie poradziła jeszcze raz się przejrzałam. Ujdzie - pomyślałam i wyszłam. Rozłożyłam mapę i poszukałam nazwy Złoty Akademik. Znalazłam ją po drugiej stronie miasta. Westchnęłam. i ruszyłam w tamtą stronę. Po drodze rozglądałam się naokoło. Tutejsze budynki były śliczne! Nie wiedziałam w jakim stylu były budowane, ale byłam pewna, że od teraz jest to mój ulubiony. Dotarłam do miejsca znalezionego na mapie. Był to ogromny budynek ogrodzony przez wysoki murek. Wydawał mi się ładny, ale nie widziałam go dobrze, bo przed nim znajdowało się dużo zielonego terenu: ogródek, staw, mały las i wiele innych. Zauważyłam, że szkoła znajduje się jakby trochę poza miastem, chociaż... może to było moje złudzenie. Nie widziałam przy bramie żadnego dzwonka, więc chciałam zadzwonić do rodziców co mam zrobić. Tylko nie pomyślcie sobie, że jestem jakimś tam maminsynkiem czy coś!Byłam wtedy trochę rozkojarzona. Już chciałam wybierać numer, ale zauważyłam, że nie mam zasięgu. Zdecydowałam się wejść. Rozglądałam się na boki. Na dworze były bardzo ładnie. Kiedy podeszłam pod drzwi zdałam sobie sprawę, że nie wiem co zrobić. Stałam przed wejście i się wahałam. Obejrzałam się do tyłu i wystraszyłam tak, że aż się zachwiałam. Za mną stała jakaś dziewczyna, nawet nie słyszałam jak przyszła! Zaśmiała się cicho.
- Cześć, jesteś tu nowa, prawda? Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam.
- Tak. - odpowiedziałam. Dalej byłam trochę zdezorientowana jednak kiedy dziewczyna podniosła brwi dodałam lekko zawstydzona - To znaczy, jestem tu nowa i nie wiem gdzie mam teraz iść.
- Chętnie ci pokażę. Chodź za mną - musiałam ją dogonić, bo była już w środku budynku - Tak w ogóle to jestem Nikolka. Pewnie jeszcze nie wiesz co i jak wiec zaprowadzę cię do dyrektora. Nie martw się, - dodała widząc moją minę - po prostu ci wszystko wytłumaczy.
- Tak. - odpowiedziałam. Dalej byłam trochę zdezorientowana jednak kiedy dziewczyna podniosła brwi dodałam lekko zawstydzona - To znaczy, jestem tu nowa i nie wiem gdzie mam teraz iść.
- Chętnie ci pokażę. Chodź za mną - musiałam ją dogonić, bo była już w środku budynku - Tak w ogóle to jestem Nikolka. Pewnie jeszcze nie wiesz co i jak wiec zaprowadzę cię do dyrektora. Nie martw się, - dodała widząc moją minę - po prostu ci wszystko wytłumaczy.
W momencie skończenia zdania zatrzymała się i zapukała do jakiś drzwi. Odpowiedział jej jakiś głos. Nie zrozumiałam co powiedział, jednak musiał nas zaprosić, bo Nikola weszła do pokoju i pociągła mnie ze sobą. Coś, co uważałam za pokój okazało się gabinetem dyrektora. Był bardzo ładnie urządzony. Tak na oko w XIX-to wiecznym stylu. Była tam duża szafa, stolik, sofa, biurko oraz kilka innych rzeczy. Na ścianie naprzeciwko wejścia wisiało godło szkoły - Lecący sokół. Było piękne. Przeniosłam wzrok na osobę siedzącą za biurkiem. Pewnie to dyrektor - pomyślałam. Wyglądał na faceta około pięćdziesiątki. Miał miłe rysy twarzy i lekko siwiejące włosy.
- Słucham Nikolo. Kto to taki? - zapytał. Tak jak się spodziewałam głos miał głęboki, ale przyjazny.
- To jest nowa uczennica... - zająkła się - Nawet nie spytałam się o imię. - powiedziała do mnie.
- Jestem Karina Świednicka. Dopiero przyjechałam i w ogóle się w niczym tutaj nie orientuję.
- To jest nowa uczennica... - zająkła się - Nawet nie spytałam się o imię. - powiedziała do mnie.
- Jestem Karina Świednicka. Dopiero przyjechałam i w ogóle się w niczym tutaj nie orientuję.
Dyrektor spojrzał na kartkę leżącą na samej górze stosu dokumentów.
- Ach tak. Faktycznie - zacmokał - Nikolo, znajdź Gosię i powiedz je, że ją wołam.
- Tak jest! - odpowiedziała po czym wyszła.
- Tak więc Karino, witaj w Złotym Akademiku. Mam nadzieję, że spodoba ci się w naszej szkole. Czy wybrałaś na jakim profilu będziesz?
- Nie, ponieważ... - zastanowiłam się jak to ująć - wiadomo mi było, że wszyscy mają te same zajęcia tylko z podziałem na klasy. Jak w gimnazjum.
- To prawda, tyle że po prostu wybierając profil będziesz miała dodatkowe lekcje pod ten kierunek.
- Rozumiem. Czy mogę wiedzieć jakie są profile?
- Tak jest! - odpowiedziała po czym wyszła.
- Tak więc Karino, witaj w Złotym Akademiku. Mam nadzieję, że spodoba ci się w naszej szkole. Czy wybrałaś na jakim profilu będziesz?
- Nie, ponieważ... - zastanowiłam się jak to ująć - wiadomo mi było, że wszyscy mają te same zajęcia tylko z podziałem na klasy. Jak w gimnazjum.
- To prawda, tyle że po prostu wybierając profil będziesz miała dodatkowe lekcje pod ten kierunek.
- Rozumiem. Czy mogę wiedzieć jakie są profile?
Dyrektor tłumaczył mi spokojnie każdy z nich. Zaczęło mi się trochę to wszystko mieszać, ale w końcu zdecydowałam się na sportowy.
- Mało dziewcząt wybiera właśnie to. Jesteś pewna?
- Oczywiście.
- A więc dobrze. Gosia pokaże ci pokój - wskazał na dziewczynę, która właśnie weszła - i odpowie na twoje pytania. To ona pilnuje piętna, na którym jest twój pokój.
- Chodź. - zawołała za mną - Chcesz o coś zapytać?
- Oczywiście.
- A więc dobrze. Gosia pokaże ci pokój - wskazał na dziewczynę, która właśnie weszła - i odpowie na twoje pytania. To ona pilnuje piętna, na którym jest twój pokój.
- Chodź. - zawołała za mną - Chcesz o coś zapytać?
Pomyślałam chwilę. Było tyle pytań, których nie zdążyłam zadać. Zdecydowałam się na jedno.
- Dlaczego jestem na drugim roku? Dopiero w przyszłym roku będę miała 17 lat.
- Tutaj jest troszkę inaczej. 1 klasa zaczyna się na ostatniej klasie gimnazjum.
- Nienormalne. - spojrzałam na telefon. Nadal nie miałam sieci, do tego zaczął się zacinać.
- Nie będzie ci tutaj działał.
- Co?
-Telefon. W szkole nie będzie działał.
- Dlaczego?
- Nie wiem. Tak już jest.
- Wspaniale. - powiedziałam sarkastycznie słuchając jak Gosia opowiada mi o szkole.
- W tej części są sypialnie, a tam skąd przyszłyśmy są klasy. - tłumaczyła - Stołówka jest na wprost wejścia głównego. Rozumiesz?
- Mhm. - westchnęłam.
- Tutaj jest troszkę inaczej. 1 klasa zaczyna się na ostatniej klasie gimnazjum.
- Nienormalne. - spojrzałam na telefon. Nadal nie miałam sieci, do tego zaczął się zacinać.
- Nie będzie ci tutaj działał.
- Co?
-Telefon. W szkole nie będzie działał.
- Dlaczego?
- Nie wiem. Tak już jest.
- Wspaniale. - powiedziałam sarkastycznie słuchając jak Gosia opowiada mi o szkole.
- W tej części są sypialnie, a tam skąd przyszłyśmy są klasy. - tłumaczyła - Stołówka jest na wprost wejścia głównego. Rozumiesz?
- Mhm. - westchnęłam.
Przyprowadziła mnie pod drzwi z numerem 214.
- To tutaj. Jakby co mieszkam na parterze, pierwsze drzwi od lewej.- Nie dostanę klucza? - zdziwiłam się.
- Oni ci dadzą! - krzyknęła za siebie schodząc na dół.
Stanęłam jak wryta. Jacy oni? To znaczy, że mam z kimś dzielić pokój? Otworzyłam drzwi, ale nie ruszyłam się, ani o centymetr, nie wiedząc czy czasem nie pomyliłam pokoi. Przy stoliku siedzieli dwaj chłopacy i grali w karty. Spojrzeli na mnie.
- Hej blondyna! Co tak stoisz? - podszedł do mnie jeden z nich, pociągnął mnie i moje rzeczy do środka i zamknął drzwi. Miał ciemne włosy i przepiękne, czarne oczy. - Chyba nie zamierzasz cały dzień robić przeciągu, co? - zmierzył mnie wzrokiem.
- Sądząc po jej minie, albo się ciebie przestraszyła, albo uważa cie za wariata - odezwał się drugi, Popatrzyłam na niego - Pewnie myśli, że zaraz coś jej zrobisz.
- Sądząc po jej minie, albo się ciebie przestraszyła, albo uważa cie za wariata - odezwał się drugi, Popatrzyłam na niego - Pewnie myśli, że zaraz coś jej zrobisz.
Nawet nie zauważył, że się mu przyglądam. Nie jest stąd - to pierwsze o czym pomyślałam. Miał ciemną karnację i czarne włosy. Nie widziałam dokładnie jego oczy, bo były częściowo przykryte przez włosy, ale wydawało mi się, że były jasne.
- Zapomniałaś jak się żyje? - zapytał pierwszy.
- Nie. Po prostu myślałam, że będę mieszkała sama.
- Ty patrz, ona jednak mówi. - powiedział do kolegi. - A można znać pani imię?
- Karina. A wy?
- Jestem Mateusz, a ten brzydki to Jacek. - uśmiechnął się po czym udał, że się kłania.
- Nie. Po prostu myślałam, że będę mieszkała sama.
- Ty patrz, ona jednak mówi. - powiedział do kolegi. - A można znać pani imię?
- Karina. A wy?
- Jestem Mateusz, a ten brzydki to Jacek. - uśmiechnął się po czym udał, że się kłania.
Jacek przewrócił oczami.
- Będziesz się musiała przyzwyczaić do jego dziwnego stylu bycia. - stanął przed jakimiś drzwiami - Tu jest twój pokój. Drzwi obok to łazienka.
Podziękowałam i poszłam się rozpakować. Po chwili uświadomiłam sobie jaka jestem przy nich niska. To mnie przeraziło! Kiedy się rozpakowałam omiotłam wzrokiem pokój. Może nie był tak fajny jak mój stary, ale wydawał się przytulny. Na biurku znalazłam plan. Okazało się, że mam jutro siedem lekcji. Wspaniale! Rozpakowywanie zajęło dużo czasu także kiedy skończyłam poszłam się umyć i po powrocie do pokoju od razu usnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz