Cześć wam! Przepraszam, że musieliście tyle czekać na następny rozdział, ale nie miałam czasu i (przede wszystkim) pomysłu co napisać. Na szczęście zaczynają mi się ferie i spróbuję trochę nadrobić. Zachęcam do pisania komentarzy. :)
V
Pierwsze dwa tygodnie minęły mi wspaniale. Nauczyciele byli wymagający - temu nie dało się zaprzeczyć, ale o wiele milsi niż w mojej starej szkole. Nie mogłam się przyzwyczaić do tego, że aby odrobić jakieś zadanie, trzeba było korzystać z biblioteki, bo nie było tutaj internetu. Istna katastrofa! Na szczęście czas z czytelni spędzałam z przyjaciółmi, przez co o wiele łatwiej przychodziło mi pisanie. Byłam szczęśliwa, że akceptują mnie i lubią za to jaka jestem. Moi starzy znajomi często zmuszali mnie, abym udawała, że czegoś nie robię lub nie lubię, bo było im z tego względu przy innych bardziej komfortowo, czego nie można było powiedzieć o mnie. Nawet Sandra, która jest przecież moją najlepszą przyjaciółką, często mnie krytykowała. W sumie to chyba nic jej we mnie w pełni nie pasowało. Chociaż może... Nie wiem! Od czasu przyjazdu zastanawiałam się czy ona na serio traktowała mnie jako przyjaciółkę. W tej nowej szkole było tyle różnych ludzi ze swoimi dziwactwami, że dla innych byłam pod tym względem neutralna. Jedną z niewielu osób, które było do mnie wrogo nastawione była Sara. Przynajmniej tak twierdziła Klaudia. Ja nie wiem co o niej sądzić. Na treningu starała się mnie jak najbardziej poniżyć, z resztą jak każdą inną dziewczynę, natomiast kiedy tylko spotykała mnie gdzie indziej, przepraszała i wychwalała przy przyjaciółkach jaka to jestem fantastyczna. Nie potrafię po prostu jej rozgryźć.
Siedziałam teraz na schodach wejściowych z książką od polskiego na kolanach i łapałam ostatnie promienie letniego słońca. Obok mnie siedziała Nikola, bawiąc się swoimi włosami. Kiedy zorientowała się, że patrzę co robi, posłała mi uśmiech.
- Miałaś się uczyć, leniuszku!
- Ale taaaaak mi się nie chce! - powiedziałam gestykulując.
- Tak, tak, a później będzie "Nikola, przez ciebie dostałam 1!"
- Haha! Świetnie naśladujesz mój głos.
- Dzię-ku-ję. - odpowiedziała dzieląc słowo na sylaby - Wybierasz się na ognisko?
- Właśnie nie wiem.
Kilka dni temu dyrektor ogłosił, że w piątek, to znaczy dzisiaj odbędzie się ognisko. Szczerze mówiąc nie miałam ochoty na nie iść.
- Oj, Kari, proszę!
- Nie mów tak do mnie. - zrobiłam groźną minę.
- A dlaczego? Phi, nie nastraszysz mnie swoją mimiką.
- Jeszcze się kiedyś przekonamy. Ale teraz tak na serio, nie mam ochoty na nie iść.
- Czemu?
- Sama nie wiem. Tak po prostu.
- Marudzisz! Ja ci mówię, że musisz tam być, a to co ja mówię, jest święte!
- Dlaczego ci tak zależy?
- Bo bez ciebie to nie będzie to samo co z tobą.
- To chyba logiczne. - spojrzałam na nią z ukosa, a ona się roześmiała.
- Wiesz co mam na myśli!
- Wiem. Ale... ja się boję ognia. I to tak bardzo. - powiedziałam cicho.
- Ach, nie wiedziałam. - zamilkła na chwilę - To powiadomię Łukasza, że ja też się nie wybieram.
- Po co?
- No chyba nie myślisz, że zostawię cię samą? Nudziłabyś się nie mając z kim zostać!
- To wszyscy idą? Pomieszczą się?
- Większość, ale widziałaś przecież ile tam jest miejsca.
- No tak. Skoro wszyscy idą to też mogę się wybrać. - stwierdziłam niechętnie.
- O nie! Skoro się boisz, to nie idziesz, a monna Nikola zostaje z tobą.
- Monna? - zaśmiałam się.
- Tak, ładnie prawda? Tak kiedyś w Wenecji mówili.
- Powiedzmy. To co chcesz w takim razie robić?
- Zjeść obiad. Mam nadzieję, że ty też.
- Tak. Dziękuję za to co dla mnie zrobiłaś.
- Nie ma sprawy. - uśmiechnęła się i weszła do szkoły.
Stołówka powoli się wyludniała, kiedy my do niej dotarłyśmy. Gdy tylko przeszłyśmy przez drzwi, poczułam zapach zupy ogórkowej. Ucieszyłam się, że przy naszym stoliku prawie nikt jej nie tknął, bo kochałam tą potrawę i od razu nalałam sobie pełną miskę. Smakowała tak wybornie jak pachniała. Po zjedzonym obiedzie Nikola śmiała się ze mnie, że mogłam jeść od razu z garnka. Fakt, zjadłam prawie całą zupę, no ale jakby to wyglądało? Pożegnałam się z nią, mówiąc, że muszę przygotować się na trening. Uzgodniłyśmy także, że przyjdę do niej jak tylko się po nim przebiorę.
Dzisiaj dopisywała nam ładna pogoda, Przez ostatni tydzień prawie cały czas padało, przez co wracałam do pokoju przemoczona i ubłocona. Dzisiaj było idealnie. Nie za ciepło, nie za zimno, a bagnista ziemia zdążyła wyschnąć. Przy takim słońcu od razu miałam większą motywację. Biegało mi się tak dobrze, że kiedy skończyliśmy, miałam ochotę biec dalej. W przekonaniu, że to mój dobry dzień, utrzymało mnie to, że po raz pierwszy wygrałam tor przeszkód, dzięki czemu mogłam sobie pójść szybciej. Tak na marginesie to może i lepiej, bo grali w koszykówkę, co dla mnie było męczarnią. Wróciłam do pokoju i mimo że nie potrzebowałam, to wzięłam prysznic. Gdy wyszłam do pokoju, pomyślałam, że do nikoli pójdę trochę później. Miałam ochotę chwilę odpocząć. Zapomniałam jednak z kim mieszkam. Gdy chłopcy zapytali mnie czy idę na ognisko, odpowiedziałam im, że nie. Zamiast po tym dać mi spokój, Mateusz zaczął mnie przekonywać. Nie rozumiem, dlaczego wszystkim tak na tym zależy, to tylko głupie ognisko! Z resztą co za różnica czy tam będę czy nie? Nie chcąc już tego słuchać wyszłam, żeby odnaleźć pokój przyjaciółki. Tym razem, po raz pierwszy nie zabłądziłam. Zapukałam do drzwi.
- No nareszcie! - powiedziała wesoło po otwarciu drzwi - Już nie mogłam się doczekać! Wejdź.
Miała ładny pokój. Był urządzony całkiem inaczej niż nasz. Oczywiście meble musiały być te same, ale wszystkie dodatki były inne. Przede wszystkim było tu bardzo dużo obrazów i jakiś figurek. Na pierwszy rzut oka było widać, że to Nikola dekorowała.
- Co się tak rozglądasz? - powiedziała zdziwiona - Nie hoduję pająków.
- Niee, po prostu masz tu bardzo ładnie.
- Dziękuję, sama urządzałam. - uśmiechnęła się. - Co chcesz robisz?
- W zasadzie to nie wiem. Miałam przyjść jeszcze później, ale Mateusz nie dawał mi spokoju. Gorzej niż ty! Przy obiedzie myślałam, że cię uduszę.
Zaśmiała się.
- Przecież tylko raz spytałam, żeby się upewnić.
- A po tobie wszyscy zaczęli!
- A to już nie mój problem. - wyszczerzyła się do mnie - No więc? Raczej nie będziemy siedziały do wieczora w pokoju. Skoro nie masz pomysłu to może pójdziemy w coś zagrać na dworze?
- Niezbyt mi się to podoba. - stwierdziłam niechętnie, jednak z Nikoli nie spływał entuzjazm.
- No chodź, dzisiaj o ile dobrze pamiętam grają w siatkówkę.
- A nie w kosza? Na treningu w niego grali.
- Może grali, ale niedawno Łukasz przyszedł po piłkę do siaty to wiesz... Raczej nią w kosza nie grają. No proszę! - pociągnęła mnie za rękę - Będzie fajnie!
Zanim zdążyłam zaprotestować, wyciągnęła mnie na korytarz i zamknęła drzwi na klucz. Musiałyśmy iść szybko, bo za jakąś godzinę zaczynało się ognisko, a wtedy mogłybyśmy co najwyżej poodbijać do siebie. Na miejsce przyszłyśmy dość zdyszane. Uradowało mnie to, że nie widziałam nigdzie Sary, ani jej koleżanek. Z resztą nieobecność Jacka i Mateusza tez lepiej wpłynęła na moje samopoczucie. Dołączyłyśmy się (ja trochę niechętnie), jednak później grałam z coraz większym entuzjazmem przed wszystkim, dlatego, że gdy przyjęcie piłki mi nie wyszło, nikt na mnie nie krzyczał, jak to mięli w zwyczaju w starej szkole. To mnie motywowało. Zawsze kiedy chciałam zagrać jak najlepiej, wychodziło coś całkiem odwrotnego. Dzisiaj dzięki grze na luzie, udowodniłam sobie, że może nie jestem mistrzem świata, ale też nie taką beznadzieją, za jaką siebie brałam.
- I ty mówiłaś, że nie potrafisz grać? - odezwała się po skończonym meczu Nikola - Jesteś o wiele lepsza ode mnie!
- Fakt, nie odbijam do tyłu.
Podparła się pod boki z udawaną wyższością.
- Żartuję, - próbowałam stłumić śmiech - nigdy mi się nie udawało zagrać tak dobrze jak dzisiaj. Zawsze byłam taką łamagą, że nawet w piłkę nie trafiałam!
- Nikola, - podszedł do niej Łukasz - zanieś piłkę do pokoju. Ja idę od razu na ognisko.
- Udanej zabawy. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Wzajemnie. - cmoknął ją w policzek i odszedł z kolegami.
- To jak, wracamy? Czy chcesz jeszcze coś porobić na dworze?
- Nie ma zbytnio co.
- Akurat jak się robi ciemno to masz rację. Ale w dzień jest dużo do roboty. Wracajmy, chyba mam pomysł.
Wróciłyśmy do pokoju. Dziewczyna odłożyła piłkę na miejsce, po czym wskazała drzwi po drugiej stronie salonu i kazała wejść. Domyśliłam się, że to jej pokój. Był bardzo ładnie urządzony, chociaż nawet jak dla mnie było w nim za dużo niepotrzebnych rzeczy. Jedną z nich był telewizor.
- Przecież on tu nie działa. - mruknęłam.
- Sam w sobie może nie, ale jeśli ma się to... - wyjęła spod łóżka DVD. Miałam się odezwać, ale mnie uprzedziła - Wiem, że nie można, ale no wiesz... Raz na jakiś czas chce się coś obejrzeć, a przecież telewizor sam w sobie nie łapie kanałów, to nie mają nic przeciwko, żeby tu stał.
- To w takim razie czemu chowasz DVD pod łóżko?
- Bo nieraz sprawdzają pokoje. Chyba raz na miesiąc o ile się nie mylę. Co masz ochotę obejrzeć?
- A co masz? - zainteresowałam się.
- Mam dużo filmów, aczkolwiek proponuję horror.
- Dlaczego?
- Bo jeszcze tego, który chcę włączyć nie oglądałam.
Przełknęłam głośno ślinę, ale się zgodziłam. Nie to, że się bałam go oglądać. Po prostu nie lubiłam. Rzadko się bałam horrorów, ale ten mnie przeraził, Nikolę tak samo. Nie dość, że był krwawy, to jeszcze ludzie mięli przerażające charakteryzacje. Myślałam, że nie oglądnę tego do końca. Po filmie, który zakończył się zabójstwem lub samobójstwem wszystkich osób, które znały lub widziały pewnego, strasznego człowieka. Za chwilę pojawiły się napisy. Jednak nie były to normalne napisy końcowe tylko przestroga, że każdego, kto to obejrzy, odwiedzi w nocy tamta osoba. Prychnęłam. Nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby w to uwierzyć. Nikola powiedziała mi, że jej daleki kuzyn obejrzał ten film i tej samej nocy umarł. Zastanowiłam się nad tym, ale doszłam do wniosku, że to zwykły zbieg okoliczności, jednak zabrakło mi odwagi, aby wrócić do siebie. Dziewczyna zaproponowała, żebym u niej przenocowała. Chętnie się zgodziłam i już po kilku minutach położyłyśmy się do spania. Nikola usnęła od razu, jednak ja miałam z tym problemy. Po około godzinie udało mi się usnąć, jednak był to płytki i niespokojny sen. Co chwilę się obracałam i wierciłam. Nagle się obudziłam i zobaczyłam nad sobą przerażającą twarz. Krzyknęłam.
- No nareszcie! - powiedziała wesoło po otwarciu drzwi - Już nie mogłam się doczekać! Wejdź.
Miała ładny pokój. Był urządzony całkiem inaczej niż nasz. Oczywiście meble musiały być te same, ale wszystkie dodatki były inne. Przede wszystkim było tu bardzo dużo obrazów i jakiś figurek. Na pierwszy rzut oka było widać, że to Nikola dekorowała.
- Co się tak rozglądasz? - powiedziała zdziwiona - Nie hoduję pająków.
- Niee, po prostu masz tu bardzo ładnie.
- Dziękuję, sama urządzałam. - uśmiechnęła się. - Co chcesz robisz?
- W zasadzie to nie wiem. Miałam przyjść jeszcze później, ale Mateusz nie dawał mi spokoju. Gorzej niż ty! Przy obiedzie myślałam, że cię uduszę.
Zaśmiała się.
- Przecież tylko raz spytałam, żeby się upewnić.
- A po tobie wszyscy zaczęli!
- A to już nie mój problem. - wyszczerzyła się do mnie - No więc? Raczej nie będziemy siedziały do wieczora w pokoju. Skoro nie masz pomysłu to może pójdziemy w coś zagrać na dworze?
- Niezbyt mi się to podoba. - stwierdziłam niechętnie, jednak z Nikoli nie spływał entuzjazm.
- No chodź, dzisiaj o ile dobrze pamiętam grają w siatkówkę.
- A nie w kosza? Na treningu w niego grali.
- Może grali, ale niedawno Łukasz przyszedł po piłkę do siaty to wiesz... Raczej nią w kosza nie grają. No proszę! - pociągnęła mnie za rękę - Będzie fajnie!
Zanim zdążyłam zaprotestować, wyciągnęła mnie na korytarz i zamknęła drzwi na klucz. Musiałyśmy iść szybko, bo za jakąś godzinę zaczynało się ognisko, a wtedy mogłybyśmy co najwyżej poodbijać do siebie. Na miejsce przyszłyśmy dość zdyszane. Uradowało mnie to, że nie widziałam nigdzie Sary, ani jej koleżanek. Z resztą nieobecność Jacka i Mateusza tez lepiej wpłynęła na moje samopoczucie. Dołączyłyśmy się (ja trochę niechętnie), jednak później grałam z coraz większym entuzjazmem przed wszystkim, dlatego, że gdy przyjęcie piłki mi nie wyszło, nikt na mnie nie krzyczał, jak to mięli w zwyczaju w starej szkole. To mnie motywowało. Zawsze kiedy chciałam zagrać jak najlepiej, wychodziło coś całkiem odwrotnego. Dzisiaj dzięki grze na luzie, udowodniłam sobie, że może nie jestem mistrzem świata, ale też nie taką beznadzieją, za jaką siebie brałam.
- I ty mówiłaś, że nie potrafisz grać? - odezwała się po skończonym meczu Nikola - Jesteś o wiele lepsza ode mnie!
- Fakt, nie odbijam do tyłu.
Podparła się pod boki z udawaną wyższością.
- Żartuję, - próbowałam stłumić śmiech - nigdy mi się nie udawało zagrać tak dobrze jak dzisiaj. Zawsze byłam taką łamagą, że nawet w piłkę nie trafiałam!
- Nikola, - podszedł do niej Łukasz - zanieś piłkę do pokoju. Ja idę od razu na ognisko.
- Udanej zabawy. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Wzajemnie. - cmoknął ją w policzek i odszedł z kolegami.
- To jak, wracamy? Czy chcesz jeszcze coś porobić na dworze?
- Nie ma zbytnio co.
- Akurat jak się robi ciemno to masz rację. Ale w dzień jest dużo do roboty. Wracajmy, chyba mam pomysł.
Wróciłyśmy do pokoju. Dziewczyna odłożyła piłkę na miejsce, po czym wskazała drzwi po drugiej stronie salonu i kazała wejść. Domyśliłam się, że to jej pokój. Był bardzo ładnie urządzony, chociaż nawet jak dla mnie było w nim za dużo niepotrzebnych rzeczy. Jedną z nich był telewizor.
- Przecież on tu nie działa. - mruknęłam.
- Sam w sobie może nie, ale jeśli ma się to... - wyjęła spod łóżka DVD. Miałam się odezwać, ale mnie uprzedziła - Wiem, że nie można, ale no wiesz... Raz na jakiś czas chce się coś obejrzeć, a przecież telewizor sam w sobie nie łapie kanałów, to nie mają nic przeciwko, żeby tu stał.
- To w takim razie czemu chowasz DVD pod łóżko?
- Bo nieraz sprawdzają pokoje. Chyba raz na miesiąc o ile się nie mylę. Co masz ochotę obejrzeć?
- A co masz? - zainteresowałam się.
- Mam dużo filmów, aczkolwiek proponuję horror.
- Dlaczego?
- Bo jeszcze tego, który chcę włączyć nie oglądałam.
Przełknęłam głośno ślinę, ale się zgodziłam. Nie to, że się bałam go oglądać. Po prostu nie lubiłam. Rzadko się bałam horrorów, ale ten mnie przeraził, Nikolę tak samo. Nie dość, że był krwawy, to jeszcze ludzie mięli przerażające charakteryzacje. Myślałam, że nie oglądnę tego do końca. Po filmie, który zakończył się zabójstwem lub samobójstwem wszystkich osób, które znały lub widziały pewnego, strasznego człowieka. Za chwilę pojawiły się napisy. Jednak nie były to normalne napisy końcowe tylko przestroga, że każdego, kto to obejrzy, odwiedzi w nocy tamta osoba. Prychnęłam. Nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby w to uwierzyć. Nikola powiedziała mi, że jej daleki kuzyn obejrzał ten film i tej samej nocy umarł. Zastanowiłam się nad tym, ale doszłam do wniosku, że to zwykły zbieg okoliczności, jednak zabrakło mi odwagi, aby wrócić do siebie. Dziewczyna zaproponowała, żebym u niej przenocowała. Chętnie się zgodziłam i już po kilku minutach położyłyśmy się do spania. Nikola usnęła od razu, jednak ja miałam z tym problemy. Po około godzinie udało mi się usnąć, jednak był to płytki i niespokojny sen. Co chwilę się obracałam i wierciłam. Nagle się obudziłam i zobaczyłam nad sobą przerażającą twarz. Krzyknęłam.
Więc rozdział jest >>>>>>>>>>>>>>>>>> XD
OdpowiedzUsuńNIGDY NIE WIEM CO MAM NAPISAĆ BO W SŁOWNIKU NIE MA TAKIEGO SŁOWA KTÓRE MOGŁO BY OPISAĆ ZAJEBISTOŚĆ TEGO ROZDZIAŁU!
JA PIERDOLE ALE MASŁO MAŚLANE WYSZŁO...
BTW KOŃCÓWKA >>>>>>>>>>>>
I JAK JA MAM IŚĆ SPAĆ? ;____;
YOUR DEVIL